- Start
- Strona bez klientów
01 · Problem numer jeden
Strona nie przynosi klientów. Oto dlaczego
Prawie każdy, kto do nas pisze, zaczyna tym samym zdaniem: „stronę mam, a nic z niej nie mam”. Poniżej jest to, co znajdujemy w takich stronach najczęściej — i to, co się zmienia, kiedy przyczyna zniknie.
- 0 złza sprawdzenie twojej strony
- 1.miejsce w Google dla naszego klienta
- do 7 dnido wersji, którą zobaczysz
Ból numer jeden
Nie brzydka strona. Cisza po niej
Nikt nie dzwoni do nas ze zdaniem „mam za wolną stronę”. Dzwonią z tym, co widać gołym okiem: zapłaciłem, strona wisi, a klientów jak nie było, tak nie ma. To jest prawdziwy ból właściciela strony — i dopiero pod nim leżą przyczyny.
-
01
Cisza w telefonie
Strona wisi w sieci drugi rok, wygląda porządnie i nie przynosi ani jednego zapytania. Nikt nie umie powiedzieć dlaczego, bo nikt nigdy w nią nie zajrzał od środka.
-
02
Znajdują cię tylko ci, którzy cię znają
Wpisujesz nazwę firmy — jesteś pierwszy. Wpisujesz to, co naprawdę robisz — nie ma cię wcale. To znaczy, że strona obsługuje wyłącznie znajomych i poleconych, a nie nowych klientów.
-
03
Rachunek co miesiąc, efektu nie widać
Za kreator albo za opiekę płacisz od dwóch lat. Nikt nigdy nie pokazał, co się przez ten czas zmieniło i za co dokładnie idą te pieniądze.
-
A pod spodem zawsze jest przyczyna
Nie zgadujemy jej. Rozkładamy stronę na czynniki i pokazujemy listę.
Cisza
Tak wygląda ta cisza
Strona stoi w sieci, rachunek przychodzi co miesiąc, a w telefonie zero zapytań. Sztuczna inteligencja też tego sama nie odwróci, dopóki nikt nie sprawdzi, czego tej stronie brakuje.
Przyczyny
Cztery rzeczy, które znajdujemy najczęściej
Kolejność nie jest przypadkowa. Trzy pierwsze to sprawa tego, co na stronie napisano; czwarta to sprawa tego, jak strona jest zbudowana. Prawie zawsze występują razem.
-
01
Strona mówi o tobie, nie o kliencie
Na stronie stoi „firma z wieloletnim doświadczeniem i indywidualnym podejściem”. Klient wpisuje w wyszukiwarkę „przewóz pracowników Łódź” albo „naprawa tapicerki w aucie”. Te dwa zdania nie mają ze sobą nic wspólnego, więc nigdy się nie spotkają.
-
02
Wszystko wrzucone na jedną stronę
Pięć usług obok siebie na jednym ekranie wygląda dla wyszukiwarki jak strona o niczym. Pięć osobnych podstron, każda o jednej rzeczy i z własnym przykładem, wygląda jak pięć gotowych odpowiedzi.
-
03
Nikt nie napisał, co ma się pokazać w wynikach
Pod każdym wynikiem wyszukiwania stoi tytuł i jedno zdanie. Kiedy nikt ich nie napisał, wyszukiwarka wstawia tam co popadnie — zwykle „Strona główna” i kawałek menu. Człowiek to widzi i klika w sąsiedni wynik.
-
04
Strona każe na siebie czekać
Sprawdziliśmy stronę pewnego ośrodka: jest 30 razy cięższa od tej, którą właśnie czytasz, a jedno zdjęcie na niej waży 5 razy więcej niż cała nasza strona. Ktoś z telefonu w terenie po prostu wraca do wyników i wchodzi gdzie indziej.
Efekt
Co się zmienia, kiedy przyczyna znika
To nie jest lista obietnic. To lista rzeczy, które po prostu zaczynają być prawdą o twojej stronie.
- Każda usługa dostaje własną podstronę, a każda podstrona własne pytanie, na które odpowiada.
- W wynikach wyszukiwania stoi twój tytuł i twoje zdanie — napisane przez człowieka, nie sklejone z menu.
- Strona otwiera się, zanim ktoś zdąży zniecierpliwić się na przystanku.
- Widać, kto dzwoni i po co: numer, formularz i adres są w zasięgu jednego kciuka.
- Zapytania przychodzą też od ludzi, którzy nigdy o tobie nie słyszeli.
Strona przewoźnika z Łodzi, którą zbudowaliśmy, stoi dziś na pierwszym miejscu w wynikach na to, czym ta firma się zajmuje. Wyżej jest już tylko katalog z rankingiem — żadna konkurencyjna firma.
Naprawa
Jak to prostujemy, krok po kroku
Bez zaliczki i bez umowy na starcie. Pierwszy krok jest darmowy, drugi to rozmowa, a dopiero trzeci kosztuje.
-
01
Dzień 1 — oglądamy to, co masz
Otwieramy twoją stronę tak, jak otwiera ją klient z telefonu, i sprawdzamy ją tym samym narzędziem co każdą inną. Dostajesz listę konkretów: co odpycha, co spowalnia, czego brakuje. Za to nie płacisz.
-
02
Dzień 2 — wypisujemy pytania twoich klientów
Pytamy, o co dzwonią do ciebie ludzie i czego nie rozumieją. Z tych pytań powstaje spis podstron: jedno pytanie to jedna podstrona, a nie kolejny akapit na stronie głównej.
-
03
Dni 3–7 — piszemy i budujemy
Teksty piszemy my, na podstawie tego, co powiedziałeś. Ty czytasz i poprawiasz jednym zdaniem, zamiast siadać do pustej kartki. Wersję do obejrzenia dostajesz pod adresem, który otworzysz na telefonie.
-
04
Potem — pilnujemy, żeby nie zardzewiała
Sprawdzamy, czy strona nadal otwiera się od razu i czy nic z niej nie wypadło. Bez umowy na rok z góry i bez abonamentu, którego nikt nie umie wytłumaczyć.
Pieniądze
Ile kosztuje wyjście z ciszy
Rozliczamy się za godziny (120–400 zł/h), a nie za pakiet z ładną nazwą. Zanim padnie jakakolwiek kwota, dostajesz dwie rzeczy za darmo: sprawdzenie obecnej strony i wersję nowej do obejrzenia. Kwotę za całość podajemy dopiero wtedy, gdy wiadomo, ile podstron trzeba napisać.
Nie bierzemy abonamentu za pozycjonowanie. Teksty pod wyszukiwarkę są częścią pracy nad stroną, tak samo jak zdjęcia i formularz — nie doliczamy ich jako osobnej usługi co miesiąc.
Gdzie dalej
Od czego zacząć u siebie
- Darmowe sprawdzenie strony — lista konkretów, po ludzku.
- Pozycjonowanie stron — kiedy strona jest dobra, ale niewidoczna.
- Przyspieszenie strony — kiedy każe na siebie czekać.
- Nowa strona — kiedy naprawa nie ma czego naprawiać.
Pytania
Co pytają ludzie, którzy mają stronę bez klientów
Skąd mam wiedzieć, czy problemem jest strona, czy to, że nie daję reklam?
Po jednej rzeczy: wpisz w wyszukiwarkę to, co robisz, i dopisz swoje miasto. Jeśli twojej firmy nie ma na pierwszej stronie wyników, a nazwę firmy znajdujesz od razu, to nie jest kwestia budżetu na reklamę — strony po prostu nie ma po czym znaleźć. Sprawdzamy to za darmo i mówimy wprost, co widzimy.
Mam stronę od kogoś innego. Da się ją naprawić, czy trzeba robić od nowa?
Zależy od tego, co jest w środku. Czasem wystarczy dopisać brakujące podstrony, teksty i zdjęcia, a strona zostaje. Czasem taniej wychodzi zbudować ją od zera, bo poprawianie cudzej konstrukcji zajmuje więcej godzin niż napisanie nowej. Mówimy, która droga jest tańsza, zanim cokolwiek zaczniemy.
Ile mija czasu, zanim telefon zaczyna dzwonić?
Nowa strona jest widoczna od razu dla każdego, komu wyślesz link. W wyszukiwarce zmiany widać zwykle po kilku tygodniach, bo Google musi stronę odwiedzić i porównać z innymi. Nie obiecujemy terminu ani miejsca — obiecujemy, że powiemy, na czym stoisz, i pokażemy stronę klienta, która jest dziś pierwsza.
Czy teksty muszę napisać sam?
Nie. Piszemy je my — twoja rola to rozmowa i poprawki. Wychodzimy od tego, o co dzwonią do ciebie ludzie, bo to są dokładnie te same zdania, które wpisują potem w wyszukiwarkę. Teksty są w cenie strony; nie doliczamy ich osobno i nie bierzemy za nie abonamentu.
Prowadzę małą firmę, nie transport ani budowlankę. To zadziała u mnie?
Zasada jest ta sama w każdej branży: klient szuka usługi, nie nazwy firmy. Robiliśmy strony dla przewoźnika, warsztatu, ośrodka wypoczynkowego i sklepu. Za każdym razem zaczynamy od pytań, które słyszysz w telefonie — one są inne w każdej branży, a reszta pracy wygląda tak samo.
Czy naprawa wyjdzie taniej niż zupełnie nowa strona?
Rozliczamy się za godziny (120–400 zł/h), więc odpowiedź jest prosta: tańsze jest to, co zajmuje mniej godzin. Przy stronie, która ma dobrą konstrukcję i słabe teksty, tańsza jest naprawa. Przy stronie z kreatora, która ciągnie za sobą abonament, zwykle taniej wychodzi przeprowadzka — i wtedy znika też rachunek co miesiąc.
Start bez ryzyka
Pokaż nam swoją stronę — powiemy, co ją zatrzymuje
Nazwa firmy, e-mail i link do obecnej strony. Odpisujemy w jeden dzień roboczy, a wersję nowej strony dostajesz do 7 dni roboczych, zanim zapłacisz złotówkę.
- Pierwszy krok
- 0 zł
- Widzisz efekt
- do 7 dni
- Odpowiadamy w
- 1 dzień roboczy
Kreator otworzy się tutaj, z już zaznaczoną usługą. Kilka pytań, z których większość to jedno kliknięcie — bez telefonu i bez zakładania konta.
Zaktualizowano